Obniżenie składki zdrowotnej, czyli politycy grają znaczonymi kartami
Po głosowaniu w sprawie obniżenia składki zdrowotnej mam wrażenie podobne, jak po głosowaniu sejmowej uchwały w sprawie tzw. Tarczy Wschód przed dwoma tygodniami. Wówczas wcale nie chodziło o poparcie rozbudowy ochrony wschodniej granicy Polski (wszak budowę zapory zaczął PiS a posłowie KO byli wówczas przeciw), jak usiłowała nas przekonać koalicja rządząca, ani o utratę suwerenności przez Polskę, jak chciał nam wmówić PiS. Była to polityczna pułapka, w którą Donald Tusk wciągnął Prawo i Sprawiedliwość zgodnie z logiką polaryzacji. A PiS dał się wciągnąć głosując przeciw. Wszystko to była gra znaczonymi kartami.
Tak samo grę znaczonymi kartami przypominało dzisiejsze głosowanie w sprawie składki zdrowotnej. PiS głosował przeciwko, ponieważ nie mógł poprzeć demontażu systemu, który wprowadził tzw. Polskim Ładem sprzed kilku lat. Dziś partia Jarosława Kaczyńskiego przekonuje, że nie mogła głosować za obniżeniem budżetu NFZ. Ale pamiętajmy, że gdy od 2022 roku PiS podnosił składkę, wcale nie chodziło o zwiększanie finansowania służby zdrowia, ale o to, by zwiększyć obciążenia nielubianej grupy demograficznej – mniejszych przedsiębiorców i dużego biznesu. By móc obniżyć podatki swoim wyborcom i nie wywrócić budżetu państwa, PiS podniósł składkę zdrowotną. Gdy dziś Jarosław Kaczyński mówi, że Koalicja Obywatelska rządząca zagłosowała za obcięciem finansowania na onkologię, to po prostu się mści za to, co w opozycji robiła KO za rządów PiS. Bo ilekroć PiS chciał przekazać miliardy na propagandę Jacka Kurskiego, opozycja zgłaszała poprawkę o przekazanie tej sumy na onkologię. Czy to nie jest gra znaczonymi kartami?
Podobnie gra też Koalicja Obywatelska i koalicjanci z Trzeciej Drogi. Zmiany w składce zdrowotnej były obietnicą złożoną w kampanii, by pozyskać elektorat, który dostał po kieszeni „Polskim Ładem”. Dziś koalicjanci (nie licząc Lewicy) się z obietnicy wyborczej wywiązują. I w takiej sytuacji powinno im się z tego powodu gratulować (jak robi to mój redakcyjny kolega, Tomasz Pietryga).
Kłopot w tym, że niedawno minister zdrowia przyznała, iż budżetu nie stać na obniżenie składki zdrowotnej. Decyzja spowoduje bowiem zwiększenie deficytu finansowania służby zdrowia, która dziś i tak znajduje się w zapaści. Minister została zmuszona, by dziś zmienić zdanie, ale o tym, że państwa dziś nie stać na obniżenie składki zdrowotnej przedsiębiorcom, mówi Lewica, tradycyjnie dając wyraz niechęci do biznesu. Dlaczego więc wszyscy grają? Nie, na pewno nie ma to nic wspólnego z trwającą kampanią wyborczą.