Dokąd zmierza polska turystyka? Rząd zamówił narzędzie, które da odpowiedź
Aż nie chce mi się wierzyć, że doczekałem tej chwili. Odkąd śledzę polską turystykę, a uzbierało się tego już dwadzieścia kilka lat, był to problem nierozwiązywalny - żaden z kolejnych rządów nie potrafił trwale stworzyć systemu gromadzącego informacje na temat ruchu turystycznego w różnych jego aspektach.
W minionym tygodniu wreszcie ogłoszono, że za pieniądze z Narodowego Centrum Badań i Nauki, w sumie 44 miliony złotych, uda się stworzyć taki mechanizm. Gromadzone i analizowane mają być dane z wielu źródeł, w tym z hoteli, z kart płatniczych i od operatorów telefonii komórkowej. Turyści, ich wydatki, kierunki przemieszczania się i potrzeby będą wszechstronnie prześwietlone, a na tej podstawie mają być wysnute wnioski, czego im jeszcze trzeba i jak kierować ich ruchem.
Turystyka jest jednym z filarów europejskiej gospodarki, rosnącym szybciej od innych działów. Polska ma w tym swój udział, ale zarazem ciągle czujemy, że jej potencjał jest większy. Nie da się go wykorzystać bez dobrych danych.
Oprócz NCBiR udział w zaplanowaniu innowacyjnego w skali Europy narzędzia mają Ministerstwo Sportu i Turystyki i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Powiedzmy to w tym miejscu śmiało: Chwała tym wszystkim instytucjom, z inicjatorem tej akcji wiceministrem sportu i turystyki Piotrem Borysem na czele, za tę inicjatywę.